Współzałożyciel BioWare o końcu studia: sprzedaż EA to „ostatni gwóźdź do trumny”
Greg Zeschuk komentuje zamknięcie BioWare i wskazuje sprzedaż Electronic Arts jako „ostatni gwóźdź do trumny” studia. Branża częściej wybiera bezpieczne projekty niż ambitne RPG.
Greg Zeschuk, współzałożyciel BioWare, skomentował zamknięcie firmy, którą stworzył w 1995 roku z Rayem Muzyką i Augustinem Yipem. Przyznał, że wiadomość była dla niego bolesna, a za jeden z czynników przyspieszających upadek BioWare uważa przejęcie Electronic Arts przez konsorcjum inwestorów z udziałem kapitału z Arabii Saudyjskiej.
O zakończeniu działalności studia Zeschuk dowiedział się podczas wyprawy na ryby. Gdy wrócił znad rzeki, telefon był pełen wiadomości od znajomych. Zamiast śledzić internetowe dyskusje, postanowił przemyśleć, co stało się z zespołem, który przez lata współtworzył historię komputerowych RPG.
Twórca nie sądzi, aby sam fakt odejścia założycieli przesądził o losie firmy. On i Muzyka opuścili BioWare w 2012 roku, po premierze Mass Effect 3. Jak zauważa, przedsiębiorstwo z biegiem czasu naturalnie się zmienia: ludzie odchodzą, pojawiają się nowi pracownicy, a dawna kultura zespołu stopniowo ewoluuje.
Prawdziwy alarm, zdaniem Zeschuka, zabrzmiał przy wiadomości o sprzedaży Electronic Arts. Nazwał tę transakcję „ostatnim gwoździem do trumny” BioWare. Jego zdaniem studiom pokroju BioWare coraz trudniej funkcjonować w branży, w której wydawcy chętniej inwestują w bezpieczne i przewidywalne przedsięwzięcia niż w ambitne, ryzykowne RPG.
Założyciele BioWare sprzedali studio firmie Electronic Arts w 2008 roku. Sam Zeschuk po rozstaniu z gamedevem zajął się browarnictwem: od 2017 roku rozwija Blind Enthusiasm, zatrudniające obecnie około dwunastu osób i produkujące co roku dziesiątki tysięcy butelek. To dość niezwykły drugi rozdział kariery jednego z ojców klasycznych gier fabularnych.
W rozmowie Zeschuk dodał, że obecnie rzadziej sięga po długie, fabularne RPG, a częściej wybiera produkcje nastawione na akcję. Losy BioWare pozostają jednak ważną częścią jego osobistej historii.
Komentarze