„Wszystko, co dobre, to zapomniane stare” — to zdanie najlepiej opisuje premierę nowej części Battlefielda. Po porażce 2042, która obiektywnie sprowadziła serię na „maksymalne dno”, niszcząc jej podstawowe filary i tożsamość, dzięki którym gra zdobyła armię fanów, EA w końcu zrozumiało, że trzeba słuchać społeczności. Gracze desperacko próbowali przekazać firmie: „Dość eksperymentów, wróćcie do tego, co działa i tego nie ruszajcie”.
To, co zrobiło EA, mogę nazwać najbardziej genialnym „ruchem”, jaki tylko mogli wykonać — zatrudnili Vince’a Zampellę! Nie bez powodu społeczność nazywa go „ojcem shooterów”. Jego wpływ na gatunek FPS jest kolosalny i nie do przecenienia. Zampella był jednym z założycieli Infinity Ward, a pod jego kierownictwem powstała seria Call of Duty. Pracował nad Call of Duty, Call of Duty 2, COD 4: MW (2007) i COD: MW 2 (2009), które moim zdaniem jest jego magnum opus. To on rozpoczął operację „ratowania Battlefielda 2042” po jego porażce: przywrócenie klas, przeróbka map i wiele innych zmian. Ironia losu — człowiek odpowiedzialny za największego konkurenta Battlefielda, teraz stoi na czele całej franczyzy Battlefield.
Treść
Gameplay
Klasy
„Klasy to fundament Battlefielda. Nigdy więcej ich nie usuniemy” — takie słowa podkreślało EA w kampanii reklamowej Battlefield 6, pokazując na plakatach cztery ikony: szturmowca, inżyniera, wsparcia i zwiadowcy — czyli klasyczny system klas.

Zagrałem każdą klasą i mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem — są świetnie zrobione. Każda ma własne mechaniki i gadżety, zarówno znane z poprzednich części, jak i zupełnie nowe. Przykładowo: szturmowiec otrzymał drabinę szturmową, która pozwala wspiąć się na piętro i od razu wejść przez okno, a zwiadowca ma drona do oznaczania wrogów, którego może też użyć jako drona-kamikadze. Kolejnym dobrym dodatkiem jest możliwość przeciągania rannego sojusznika podczas leczenia — opcja, która powinna pojawić się już dawno.
Bronie
Po becie broń została poprawiona — „znerfiono” toksyczne strzelby, a odrzut broni zbalansowano. Każda broń czuje się inaczej: jedne świetne na bliski dystans, inne idealne do ognia seryjnego na średnie i dalekie odległości. Progres broni i odblokowywanie dodatków oczywiście jest obecne — celowniki, uchwyty, kompensatory, kamuflaże itd. Każda klasa ma też swoją „specjalność”: zwiadowca dostaje bonusy do snajperek, szturmowiec lepiej posługuje się karabinami szturmowymi.
Strzelanie stało się bardziej „casualowe” — pociski lecą szybciej i dalej, nawet z pistoletów maszynowych. To różni się od BF3/BF4, gdzie kule na dalszych dystansach mocno opadały. Wyraźnie widać, że EA chce przyciągnąć graczy z Call of Duty.

Pojazdy
Pojazdy w BF6 nadal wymagają umiejętności, co jest dobre dla balansu. Ich wpływ na piechotę wydaje się mniejszy niż w poprzednich częściach, ale to może być efekt tego, że nowicjusze często szybko je tracą pod ostrzałem inżynierów. Podejrzewam, że wkrótce „skillowcy weterani” znów będą robić wyniki 40/3 w myśliwcach — klasyka Battlefielda.

Zniszczenia
Nieodłącznym elementem serii Battlefield od zawsze było niszczenie otoczenia. W szóstej odsłonie system destrukcji sprawia wrażenie lekko dopracowanego w porównaniu do Battlefield V. Część budynków na mapach posiada strefowo zaprogramowane zniszczenia, które widowiskowo reagują na ostrzał ciężką bronią, a nawet na uderzenia młotem. Oczywiście sytuacje, w których kilkoma ciosami młota doprowadzamy do zawalenia się fasady i ścian trzypiętrowego budynku, trudno uznać za realistyczne, ale Battlefield nigdy nie stawiał realizmu ponad spektakl i akcję.
Twórcy promowali mechanikę tzw. „taktycznej destrukcji”, czyli bezpośredniego szturmu na przeciwników poprzez niszczenie ścian lub podłóg – na przykład przebijając się z wyższego piętra na niższe. W praktyce gracze czasami burzą ściany przy użyciu RPG, jednak możliwość wybijania dziur w stropach lub sufitach za pomocą młota zdaje się być niemal zapomniana. Przynajmniej ja nie przypominam sobie, bym często widział takie zagrania w trakcie rozgrywek.
Tryby gry
Klasyki wróciły:
- Conquest — bitwa o punkty z udziałem pojazdów
- Breakthrough — atak vs obrona punktów
- Domination — szybkie starcia na mniejszych mapach
- Rush — wysadzanie celów
- King of the Hill — ruchomy punkt do przejęcia
- Team Deathmatch — starcie dwóch drużyn
- Squad Deathmatch — 4 oddziały po 4 graczy
Nowy tryb:
- Escalation — mapa się zmniejsza, drużyny walczą o przewagę
W grze powrócił również znany z Battlefielda 2042 tryb Portal, który pozwala graczom tworzyć własne mecze, łącząc mapy, bronie, pojazdy i zasady rozgrywki z różnych odsłon serii. Szybko jednak pojawił się z nim pewien problem – społeczność zaczęła wykorzystywać Portal w sposób nie do końca zgodny z pierwotnymi założeniami twórców.
Część graczy narzekała na wolny system progresji broni oraz wymagające wyzwania wewnątrz gry. W odpowiedzi zaczęli tworzyć tzw. „farmy”, czyli specjalne tryby z botami, pozwalające znacznie szybciej zdobywać doświadczenie i wykonywać wyzwania. Było to wyraźnie niesprawiedliwe wobec osób grających na oficjalnych serwerach przeciwko prawdziwym przeciwnikom, bez wsparcia botów.
Deweloperzy już zareagowali na ten problem – rozpoczęto wprowadzanie poprawek mających na celu przyspieszenie progresji oraz ograniczenie funkcjonowania takich „farm”. W planach jest także uproszczenie części wyzwań, a twórcy zapowiadają regularne dodawanie nowych trybów gry oraz wydarzeń czasowych.
Fabuła
Szczerze mówiąc, nigdy nie rozumiałem oczekiwań wobec Battlefielda w kwestii fabuły – ta seria zwyczajnie jej nie potrzebuje. Jeśli jednak już wprowadzać tryb dla jednego gracza, to moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem są krótkie, niezależne historie żołnierzy, takie jak te z Battlefield 1 i Battlefield V. Były one klimatyczne, niespójne fabularnie i w przejmujący sposób pokazywały brutalność wojny.
Tym razem twórcy postawili na bardziej klasyczną narrację, opowiadając historię elitarnego oddziału piechoty morskiej Dagger 13. Zespół składa się z czterech żołnierzy, z których każdy pełni inną rolę na polu walki – dokładnie tak jak klasy w trybie multiplayer: szturmowiec, inżynier, wsparcie i zwiadowca.

Podczas misji gracz może wydawać członkom drużyny polecenia zgodne z ich specjalizacją, na przykład kazać jednostce wsparcia rzucić granat dymny albo polecić inżynierowi użycie granatnika. Ciekawym rozwiązaniem jest również system „podnoszenia” gracza – gdy stracimy wszystkie punkty zdrowia, jeden z towarzyszy próbuje nas ocalić, co przywodzi na myśl mechanikę znaną z Far Cry 2.
Kampania fabularna składa się z zaledwie dziewięciu misji, w których wcielamy się kolejno w każdego członka oddziału. Stwierdzenie, że jest ona mało angażująca, byłoby sporym niedopowiedzeniem. Owszem, spektakularne, pełne wybuchów i zniszczeń sekwencje robią dobre wrażenie, jednak mniejsze potyczki w zamkniętych lokacjach, sprowadzone do walki z falami botów, są zwyczajnie nużące. Grałem je bardziej z obowiązku niż z przyjemności, licząc na szybkie zakończenie.
Wyraźnie widać też, że tryb jednoosobowy jest niedopracowany i przeszedł przez trudny proces produkcyjny. Sojusznicze AI potrafi zachowywać się nielogicznie, animacje bywają szarpane i mało naturalne, a ogólna jakość kampanii pozostaje poniżej średniej. W praktyce fabuła w Battlefield 6 to jednorazowy „strzelnicowy” dodatek z botami, po który raczej nie ma sensu wracać. Nie polecałbym wiązać z nią większych oczekiwań.
Świat gry
Lokacje w kampanii dla jednego gracza są dość typowe jak na wojenny shooter i w większości całkowicie liniowe. Wyjątkiem jest jedna misja, w której otrzymujemy większy obszar oraz pewną swobodę wyboru kolejności przejmowania trzech celów – po czym gra ponownie prowadzi nas „po szynach”.

Jeśli chodzi o mapy w trybie multiplayer, ich rozmiar wypada bardzo rozsądnie – nie są ani zbyt małe, ani przesadnie rozległe, a ich układ i design stoją na solidnym poziomie. Na niemal każdej mapie istnieje kilka dróg dotarcia do celu: można atakować frontalnie, ale równie dobrze skorzystać z obejść i flank. Co ciekawe, wielu graczy wciąż z tego nie korzysta, więc po dobrym poznaniu map łatwo zajść przeciwnika od tyłu i zaliczyć szybką serię fragów.
Duże wrażenie robi także wertykalność aren. Na wielu mapach znajdziemy liczne wysokie pozycje, idealne dla zwiadowców ze snajperkami czy strzelców z karabinami maszynowymi. Zauważyłem przy tym, że szturmowcy rzadko sięgają po drabinę szturmową, mimo że miejsc do jej skutecznego wykorzystania jest naprawdę sporo. Jak już wspominałem wcześniej – kto pierwszy zacznie świadomie wykorzystywać różnorodność map, ten zyska realną przewagę na polu walki.
Warstwa dźwiękowa stoi na bardzo wysokim poziomie i idealnie wpisuje się w najlepsze tradycje serii Battlefield. Wszystko brzmi przekonująco: od strzałów i okrzyków żołnierzy, po eksplozje słyszane z różnych odległości. Dźwięk jest jednocześnie widowiskowy i autentyczny. Sam soundtrack również spełnia swoje zadanie – dobrze oddaje klimat nowoczesnej wojny i epickich starć prezentowanych w grze, co wyraźnie da się odczuć podczas rozgrywki. Nie powiedziałbym jednak, że to najlepsza ścieżka dźwiękowa w historii serii. Poziom, jaki osiągnął Battlefield 3, wciąż pozostaje trudny do przebicia i nie mam pewności, czy kolejnym odsłonom uda się go kiedykolwiek przeskoczyć.
Grafika
Pod względem oprawy graficznej Battlefield 6 nie jest żadnym przełomem. Gdy zestawić go bezpośrednio z dwiema poprzednimi odsłonami – Battlefield 2042 oraz Battlefield V (przypomnę, że ten drugi zadebiutował już w 2018 roku) – trudno mówić o wyraźnym skoku jakościowym. Owszem, przy uważniejszym spojrzeniu da się zauważyć większą liczbę detali, jednak całościowy obraz nie sprawia wrażenia nowej, znacznie wyższej generacji.

Jednym z powodów takiego stanu rzeczy może być duży nacisk twórców na jak najlepszą optymalizację gry pod najsłabszą wydajnościowo konsolę obecnej generacji, czyli Xbox Series S. Jak sami deweloperzy przyznali, prace nad tą wersją pozytywnie wpłynęły również na ogólną optymalizację na pozostałych platformach. Efekt końcowy jest bardzo dobry – Battlefield 6 działa płynnie nawet na starszym sprzęcie.
Warto też wspomnieć, że różnice wizualne pomiędzy minimalnymi a maksymalnymi ustawieniami graficznymi są stosunkowo niewielkie, zwłaszcza jeśli nie analizujemy obrazu w najmniejszych detalach. Grając na niskich ustawieniach, nie ma się więc poczucia, że traci się bardzo wiele w porównaniu do osób, które mogą pozwolić sobie na najwyższe opcje graficzne.
Podsumowanie
Minusy:
- Słaba kampania
- Farmy XP w Portalu (już naprawiane)
Plusy:
- Powrót do korzeni
- Świetny multiplayer
- Dźwięk, mapy, klasy, gunplay, pojazdy
- Bardzo dobra optymalizacja
Battlefield 6 nie robi rewolucji, ale oddaje nam „starego, dobrego BF-a” — i tego właśnie chcieli gracze. Gra się świetnie i czujesz, dlaczego kiedyś pokochaliśmy tę serię.
