Zaledwie rok temu studio Amistech wypuściło słynący z ekstremalnego poziomu trudności fiński symulator życia My Summer Car. Po niemal dekadzie spędzonej we wczesnym dostępie gra wreszcie doczekała się wersji 1.0 w styczniu 2025 roku. Twórcy nie zamierzali jednak na tym poprzestać — pod koniec roku, gdy branżowe media zwolniły tempo na świąteczny okres, w Early Access zadebiutowało My Winter Car.
W przypadku sequeli zwykle można usłyszeć, że znajomość poprzedniej części nie jest konieczna. Tutaj sytuacja wygląda inaczej. My Winter Car to bezpośrednia kontynuacja tytułu, który już wcześniej był reklamowany jako „nieprzyjemny” i daleki od rozrywki dla mas. Nowa odsłona nie próbuje nikogo oszczędzać — zamiast upraszczać zasady, jeszcze mocniej dokręca śrubę.
Treść
Więcej cierpienia zamiast nowego początku
Twórcy jasno komunikują swoje intencje już na stronie Steam. Ostrzeżenie brzmi jednoznacznie:
„Dodatkowy poziom trudności dla tych, którzy opanowali oryginał”.
Biorąc pod uwagę złożoność My Summer Car, oznacza to jedno — czeka nas doświadczenie skrajnie wymagające, momentami wręcz odpychające. I dokładnie na tym polega urok tej gry.
Podstawowe założenie pozostaje niezmienne: składanie starego samochodu z setek elementów, z myślą o wyścigach lub zwykłym pokazaniu się innym. Różnica tkwi w podejściu. My Winter Car nie jest „amerykańską” opowieścią o relacjach rodzinnych i spełnianiu marzeń. To fiński survival, którego celem jest wystawić gracza na próbę — a czasem po prostu go zniszczyć.
Fińska zima jako główny przeciwnik
Oprócz walki z ponad 200 unikalnymi częściami auta, gracz musi mierzyć się z szeregiem zagrożeń:
- permanentną śmiercią postaci,
- ekstremalnymi warunkami pogodowymi,
- bezlitosnym chłodem,
- policją i konsekwencjami najmniejszych błędów.
Jak sami twórcy przyznają:
„Nawet pomimo wszystkich zabawnych i interesujących elementów, fińska zima pozostaje lodowata, mroczna i sprawia, że życie staje się niebezpieczne, depresyjne i wyczerpujące”.

Nisza, która znalazła swoją publiczność
Tak bezkompromisowy, drobiazgowy symulator życia może odstraszyć wielu graczy. Mimo to nie brakuje osób gotowych podjąć wyzwanie budowy samochodu w skrajnie nieprzyjaznych warunkach. My Winter Car trafiło do wczesnego dostępu 29 grudnia i w krótkim czasie zebrało niemal 5000 recenzji, uzyskując na Steamie ocenę „Przytłaczająco pozytywne”.
Sukces gry jest kolejnym dowodem na to, że nawet najbardziej niszowe, momentami wręcz masochistyczne projekty potrafią znaleźć oddaną społeczność. My Winter Car pokazuje, że w branży gier wciąż jest miejsce na eksperymenty, które otwarcie kwestionują pojęcie komfortowej rozgrywki.
